Ciemne, deszczowe chmury rozproszyły się robiąc miejsce dla pełnego, jasno świecącego księżyca. Wiatr lekko rozwiewał moje włosy, a pojedyncze krople deszczu spadały na moją twarz. Zaczęłam zastanawiać się czy z Rev wszystko w porządku. Usiadłam na skraju dachu i wzrokiem próbowałam wypatrzeć jakiś centralny punkt miasta, który pomógłby mi dostać się z powrotem do agencji. Chwyciłam za moją krótkofalówkę i próbowałam połączyć się z Rev, jednak na marne. Zamiast tego połączyłam się z agencją.-Elsa, wszystko w porządku? Słyszeliśmy, że przy klubie wybuchł samochód. - zabrzmiał głos
Clintona.
-To było nasze auto. - odpowiedziałam krótko.
-Gdzie Rev? - spytał z lekkim poczuciem winy.
-Nie wiem.
Clinton rozłączył się. Byłam zła na siebie, że tak łatwa na pozór akcja, okazała się nas pokonać. Nie daliśmy rady. Zazwyczaj to ludzie od nas uciekają, a dnia dzisiejszego było na odwrót. Byłam przepłoszona, nie mogłam znaleźć wyjścia z sytuacji, a wszystko przez to, że ten jeden chłopak, odróżniał się. Harry, chłopak z przenikliwym spojrzeniem, po którym ciarki są na całym ciele. Czuje do niego nienawiść, a zarazem się go wewnętrznie boję. Przeraża mnie jak nikt inny, jakby kiedykolwiek mi coś zrobił. A nawet go nie znam. Nasze pierwsze spotkanie odbyło się zaledwie wczoraj.
Spojrzałam w dół i ulicę dalej spostrzegłam czarnego mercedesa, który zatrzymał się z piskiem opon. Po chwili zauważyłam dwóch facetów prowadzących jakąś osobę z workiem na głowie. Usłyszałam parę strzałów. Następnie porywacze wrzucili tego człowieka niedbale do auta i chwycili w swoje ręce drugiego zakładnika, który zaczął się im wyrywać. Zauważyłam Harry'ego, jego bujnej czupryny nie dało się przeoczyć, podszedł i dostawił broń do głowy tego człowieka. Osobnik od razu się uspokoił i posłusznie wsiada do auta. Szybko przeskoczyłam z jednego dachu na drugi, by dostać się bliżej trwającej nadal sytuacji. Modliłam się w duchu, by okazało się, że to nie mój brat. W końcu całe zdarzenie odbywa się dosłownie pode mną.
-Kurwa wolałbym tą dziewczynę. - odezwał się Harry.-Zakochałeś się czy co? - prychnął Martin.
-Jak na razie uprowadziliśmy twoją przyszłą żonę, mi także od życia się coś należy.
-I mamy jej brata. Szybko skowronek przyfrunie do klatki. - rzekł Zayn.
Pierwszy samochód odjechał, wychyliłam się ,by móc lepiej widzieć dokąd podąża. Zaczęłam za nim biec po dachach budynków. Jak najszybciej szukałam następnych miejsc do przeskoku. Wszystko, aby ich nie zgubić. Dotarłam do głównej ulicy, porywacze włączyli migacz w prawo i stanęli w dużym korku na światłach.
Pustka nawiedziła moją głowę i nie miałam pomysłu co teraz zrobić. Jak dostać się na prawą stronę ulicy, szczelina między budynkami była nie możliwa do przeskoku dla kangura, a co dopiero dla zwykłego człowieka. Zaczęłam się nerwowo rozglądać. Zatrzymałam wzrok na ,oświetlonych lampami, znakach stojących nad ulicą. Gdybym zdołała przejść za tablicą to dostałabym się na drugą stronę, oraz uniknęłabym wzroku zszokowanych kierowców. Przerwa między słupem znaku, a budynkiem nie była też, aż tak szeroka. Także, nie myśląc długo wybiłam się i wskoczyłam na słup podtrzymujący tablice z nazwami miast. Lekko się schyliłam, gdyż znaki nie były tak wysokie jak ja i sterczała mi głowa, co mogło zwrócić uwagę kierowców czekających na zielone światło. Powoli szłam po wąskim słupie, przytrzymując się metalowych rurek podtrzymujących tablice, by stały pionowo. Zielone światło musiało się już zapalić, ponieważ auta zaczęły jeździć pode mną. Nabierając trochę prędkości ponownie przeskoczyłam ze słupa drogowego na dach przeciwnego budynku. W tym samym momencie dwa identyczne mercedesy skręcały na skrzyżowaniu w prawą stronę. Znowu biegłam przed siebie, omijając każdą przeszkodę i co chwila wychylając się, by upewnić się, że ich nie zgubiłam.
W małej odległości ujrzałam mnóstwo palących się małych światełek. W totalnej ciemności dało się zauważyć z trzy grupki tak świecących lampek. Gdy wiatr przybrał na sile i usłyszałam pierwszy szum morza, zdałam sobie sprawę, że to port. A skupiska światełek, to nic innego jak statki turystyczne. Tyle, że czemu oni tam jadą?
W końcu budynki się skończyły, a przede mną rozpostarł się widok portu. Dzięki balkonom i rurą od deszczówki zeszłam na chodnik. Chowając się w najciemniejszych miejscach dostałam się na parking samochodowy. Zdołałam zauważyć dwa czarne auta, które osobną bramą z widocznym napisem "wstęp wzbroniony" wjechały na teren portu. Stał przy niej ochroniarz, więc wykluczyłam dostanie się tam w ten sam sposób co porywacze. Niezauważona przebiegłam między samochodami i dotarłam do bocznej ściany jakiegoś garażu. Wspięłam się, ułatwiając sobie drogę, stojącą przy nim, koparką, a następnie oknem weszłam do środka. Po cichu zsunęłam się na ziemię. Była cisza, najwidoczniej nikt tutaj nie pracuje w nocy. Jednak potężne drzwi główne od garażu były otwarte na oścież. Schowałam się za nimi i przez szparę między zawiasami próbowałam coś dostrzec.
Ujrzałam dwa znane mi już auta stojące nieopodal. Po chwili z wozu wytaszczyli jedną osobę i ściągnęli mu worek z głowy. Tak jak myślałam, był to mój brat. Rev stał ze zawiązaną szmatką na oczach i związanymi sznurem rękami za plecami. Harry ustawił go blisko krańca betonowego fundamentu portu. Jakiś nieznany mi facet, który był o wiele starszy nawet od Martina załadował broń. Nikt z nich nic nie mówił. Facet wycelował w głowę mojego brata, a jego palec wylądował na spuście. Adrenalina dostała się do mojego krwiobiegu. Wzięłam pistolet do ręki i wybiegłam z ukrycia. Usłyszałam strzał.
Polecam zajrzeć do postu "bohaterowie", ponieważ pojawiła się nowa postać :)
Genialny rozdział skarbie :) tyle się w nim zdażyło ucieczka jej gonitwa za autami i teraz jeszcze strzały i broń mega genialny rozdział :) jestem tak pełna adrenaliny że z niecierpliwością czekam na next :) życzę weny
OdpowiedzUsuńHarry zakochal się w Elsie? <3333 awww :33
OdpowiedzUsuńkiedy dodasz następny rozdział? <333 czekam niecierpliwie !!!!!!
Super <3!!!!!
OdpowiedzUsuńOmg *,* i co dalej :(((
OdpowiedzUsuńOmg *0* boże! !!
OdpowiedzUsuńSuper rozdział, kiedy następny :333
OdpowiedzUsuńMario w tym wsytępuuuje <3<3<3 kocham tooo! <3 <3